
Length6h 1m
About this audiobook
Ona wierzy w magie świąt. On wolałby, żeby grudzień nie istniał w kalendarzu. A jednak los postanowił ułożyć dla nich wspólną historię.
Matylda marzy o nowym początku i pracy, która pozwoli stanąć jej na nogi. Oskar, zimny jak grudniowy poranek, potrzebuje natychmiast nowej asystentki.
Ich spotkanie to zderzenie dwóch światów: jej serdeczności i jego rezerwy, piernikowej kawy i małej czarnej, świątecznych sweterków i idealnie skrojonych garniturów.
Te święta miały minąć niezauważone. A jednak właśnie teraz wszystko zaczyna się zmieniać. Bo czasem to, czego najbardziej się unika, jest tym, czego tak naprawdę potrzebujemy.
Ciepła, wzruszająca i pełna magii opowieść o tym, że nawet najzimniejsze serce może rozgrzać iskra świąt.
Audiobook details
Rating★★★ 3.3 (31)
Includes Goodreads
GenreRomance
Length6 hrs 1 min
Narrated byListen with 1,000+ voices
FormateBook with Audio
Publish dateDec 10, 2025
LanguagePolish
Table of contents
1Introduction
2Playlista
3Nie zachwycała urodą ani figurą modelki. Ot, zwyczajna dziewczyna o przeciętnym wyglądzie. Ale to, co założyła na głowę? Coś okropnego. Spod czerwonej czapki z pomponem, który opadał na jeden bok, wystawały ciemne, krótkie do ramion włosy. W następnej kolejności uwagę przyciągało coś zupełnie innego. Przyciągało i jednocześnie zniechęcało. Dziewczyna stała na przejściu z rozsuniętą kurtką i długim szalikiem, zawiązanym byle jak, i pomimo ponurej pogody wyglądała na zadowoloną. Czekała na zielone światło w siąpiącym deszczu i uśmiechała się sama do siebie.
4To był długi, męczący dzień i jedyne, o czym marzyłam, to kropla czegoś mocniejszego, co rozgrzeje mnie od środka. Zazwyczaj nie piłam alkoholu, jeśli już, to jedynie w towarzystwie i najczęściej, gdy był powód do świętowania. Ten dzień jednak przeorał mnie do tego stopnia, że potrzebowałam czegoś na odstresowanie. Dlatego bez dłuższego namysłu zdecydowałam się odwiedzić mojego sąsiada w jego barze. Filip plus jego umiejętności barmańskie to była ostatnia nadzieja na uratowanie tego wieczoru.
5Miałam przed sobą mężczyznę, którego już dzisiaj widziałam. Nawet dwa razy. Raz za kółkiem białej wypasionej audicy, a drugi raz w holu biurowca. Nie miałam już żadnych wątpliwości. Siedząc na drugim końcu długiego baru w lokalu, w którym światło było przytłumione, nie rozpoznałam go, wydawał mi się jedynie znajomy.
Show all chaptersShow less
6Normalnie wkurzyłoby mnie to, że przyszła pracownica stawia własne warunki. Byłaby w moich oczach skreślona już na samym wstępie. Ale nie Matylda.
7Weekend zleciał w mgnieniu oka. Przeważnie pracowałem, ale sporą część czasu spędziłem w siłowni znajdującej się w podziemiach budynku. Trenowałem intensywniej niż zwykle, próbując zapomnieć o krótkiej, ale jakże nieprzyjemnej rozmowie telefonicznej z matką. Sam jej głos przyprawił mnie o dreszcze.
8W środę zadzwoniłem po Matyldę i poprosiłem, żeby zabrała z biura swój służbowy laptop i do mnie przyjechała. Musiałem mieć ją przez kilka dni obok siebie. Przede wszystkim chciałem sprawdzić, jak radzi sobie z zapoznawaniem się z dokumentacją dotyczącą fuzji. Tak jak zapowiedziałem, nie zamierzałem opuszczać mieszkania. Nie ryzykowałem, nawet gdy potrzebowałem czegoś ze sklepu, i korzystałem z oferty zakupów online. Wychodziłem tylko wtedy, gdy rozmowa twarzą w twarz z klientem była koniecznością, miałem jednak kilka sprawdzonych lokali i to je proponowałem na miejsce spotkania.
9Rano czułam się już zdecydowanie lepiej. Zostałam na noc u państwa Gontarków, więc miałam okazję zjeść śniadanie z Amelką i Antkiem, a potem zaprowadzić ich do szkoły. Podczas kilkunastominutowego spaceru zaplanowaliśmy cały świąteczny wyjazd, omawiając to, czym będziemy sobie umilać czas.
10Nim się obejrzałam, nastał dzień wylotu do Stanów. Tego dnia nie mogłam znaleźć sobie miejsca. Po pierwsze – stresowałam się tym, że nigdy nie leciałam samolotem, a po drugie – miałam zobaczyć się z Oskarem po kilkudniowej przerwie. W środę wieczorem dał mi znać, żebym do wyjazdu pracowała z biura. Zdziwiłam się, myślałam, że chciał jeszcze raz omówić szczegóły fuzji, ale nie protestowałam. Tak naprawdę potrzebowałam tego dystansu, który zaproponował.
11Nowy Jork to zupełnie inny świat. Świat, który zachwycił mnie od pierwszego wejrzenia. Już będąc na lotnisku JFK, poczułam się malutka jak mróweczka, a później było tylko gorzej. I lepiej, jeżeli spojrzeć na to z innej perspektywy. Oskar prychał za każdym razem, gdy piszczałam z zadowoleniem. Ale nie potrafiłam opanować emocji. Przejazd taksówką do hotelu obfitował w wiele takich ekscesów, więc hinduski kierowca przynajmniej miał rozrywkę. Musiało mu zrobić się mnie żal, bo im głębiej w centrum miasta wjeżdżaliśmy, tym bardziej zabawiał mnie swoim łamanym angielskim. Mimo iż nie rozumiałam połowy wypowiedzianych słów, był dobrym przewodnikiem. I chyba nadłożył drogi, gdyż pod hotelem mój pracodawca wyraźnie się skrzywił, kiedy musiał zapłacić za kurs.
12Od tamtej środy unikałem swojej asystentki jak ognia. Nie powinienem pozwolić na spoufalanie się z pracownicą, dlatego teraz trzymałem się na dystans, choć powinniśmy porozmawiać. Zwłaszcza po spotkaniu z Johnem. Podczas krótkiej przerwy, kiedy to Matylda wyszła do łazienki i zostaliśmy sami, przyszły partner zapytał, czy moją wybranką jest właśnie ona. Zamurowało mnie i w pierwszej chwili nie wiedziałem, co odpowiedzieć. Tak naprawdę chciałem odpuścić udawanie związku z asystentką i wymyślić jakąś bajeczkę o dziewczynie czekającej na mnie w Polsce.
13Gryzłem się sam ze sobą. Mieliśmy z Matyldą wolny dzień. Na kolację wybieraliśmy się dopiero o dwudziestej. Najchętniej zaszyłbym się w pokoju, bo perspektywa choćby spaceru po mieście przyprawiała mnie o mdłości. Gdyby nie grudzień, mógłbym tak wiele pokazać swojej pracownicy, która swoją ekscytację pokazywała na każdym kroku. Podczas jazdy taksówką nos przyklejała do szyby i co chwilkę mruczała z zachwytem. Na początku irytowało mnie jej zachowanie, potem jednak sam zacząłem wyglądać za okno.
14Zostawiając Matyldę samą na środku ulicy, przekreśliłem szansę na powodzenie swojego planu. Mogłem się jedynie modlić o cud, czyli o to, że Warren nie zdradzi się także podczas kolacji. Drugą opcją było wyprostowanie wszystkiego i liczenie, że mężczyzna nie rozdmucha tej sprawy i nie wycofa się z umowy. Mogłem też porozmawiać w końcu z dziewczyną i poprosić o pomoc. Tylko że czułem się jak kretyn, kiedy tak pokonywaliśmy drogę do restauracji w kompletnej ciszy. Nie potrafiłem rozgryźć, w jakim jest nastroju, więc milczałem, choć byłem ogromnie ciekaw, jak spędziła resztę dnia. Nie miałem odwagi zacząć tego tematu, nie zasługiwałem na jej uwagę. Przywitała się ze mną normalnie, ale jej późniejsze milczenie dało mi do myślenia. Martwiły mnie też usta dziewczyny, które nie układały się jak zawsze w uroczy uśmiech.
15Ostatni raz miałam na stopach łyżwy kilka lat wcześniej, ale gdy tylko wkroczyłam na lód, poczułam się jak ryba w wodzie. Coś ścisnęło mnie też w środku. Wspomnienia, które kiedyś dawały radość, teraz bardziej raniły. Dawniej w okresie zimowym przynajmniej raz w tygodniu odwiedzałyśmy z mamą lodowisko. Nauczyła mnie wszystkiego, co obecnie umiałam. Dlatego teraz z triumfem patrzyłam na Oskara, prezentując mu swoje umiejętności. Zaczęłam oczywiście niepozornie od jazdy jodełką, ale już chwilę później przeszłam do przekładanki i do jazdy tyłem. Im dłużej znajdowałam się na lodzie, na tym więcej sobie pozwalałam. Wykonałam kilka obrotów, jeździłam na jednej nodze, ale na skok odważyłam się dopiero przed upływem wyznaczonego sobie na jazdę czasu. Podjechałam bliżej miejsca, z którego obserwował mnie mój szef, opierający się o barierkę. Gdy wykonałam przed nim toe-loopa, zobaczyłam w jego oczach zachwyt. Pokonałam jeszcze raz całe lodowisko i gdy chciałam jeszcze raz wykonać skok, straciłam równowagę i upadłam.
16Z samego rana odebrałem wiadomość od Johna Warrena, informującą o tym, że w biurze przyjmie nas jego zastępca. Sprawa z jego synem okazała się poważna i nie mógł pojawić się osobiście, nad czym ubolewał. Zapewnił jednak, że jego podpis widnieje już na umowie. Do siedziby W&W Enterprises wybrałem się sam, zostawiając wcześniej w recepcji informację dla Matyldy. Nie było sensu, żeby mi towarzyszyła, skoro ominie nas pożegnanie z nowym partnerem. Tłumaczyłem sobie, że nie ciągnę jej ze sobą, bo powinna odpocząć, ale w głębi duszy wiedziałem, że chodzi mi o coś innego. Obawiałem się naszego spotkania. Chyba przez jakiś czas nie byłem w stanie tak normalnie z nią rozmawiać. Jeżeli będę zdystansowany, odbierze to opacznie. Przecież wczoraj wyraźnie wytknęła mi, że traktowałem ją okropnie. Ale czy celowo?
17Poranek okazał się dla mnie straszny. Ze snu wybudził mnie ból głowy, więc wiedziałam, że będę się z nim zmagać do końca dnia.
1816. Odwołany pociąg początkiemkatastrofy?
19Ledwo ruszyliśmy, a zostałem zasypany lawiną pytań. Chłopiec z bujną czupryną blond włosów zapytał, czy oglądałem najnowszych Avengersów, a potem chciał wiedzieć, czy lubię filmy o superbohaterach i czy mam ulubiony film z serii Marvel. Z kolei dziewczynka, próbując przekrzyczeć brata, zapytała, czy zjadłem pierniki, które upiekła i udekorowała wspólnie z siostrą. Zrobiło mi się głupio, gdyż woreczek z ciasteczkami wciąż tkwił w szufladzie biurka. Gdybym wiedział, czyje ręce je piekły, zjadłbym je od razu, a tak myślałem, że moja asystentka kupiła je na jarmarku bożonarodzeniowym.
20Gdy wypiliśmy herbatę, która natychmiast nas rozgrzała, Matylda zaprowadziła mnie do pokoju sąsiadującego z kuchnią i kazała pozbyć się przemoczonych spodni.
21Wszedłem do domu tylnymi drzwiami chwilę przed szesnastą. Od razu skierowałem się do kuchni, ale nikogo w niej nie zastałem. Zajrzałem do pokoju obok i zapytałem staruszki, gdzie podziewa się reszta domowników. Dowiedziałem się, że bliźniaki siedzą na strychu, gdzie ich babcia trzyma wysłużoną kanapę i stare komiksy, a Matylda wyszła do ogrodu. Gdy wyjrzałem przez okno, dostrzegłem ją, spoglądającą w niebo. Miała na sobie jedynie sweter, więc niewiele myśląc, złapałem za puszysty koc, zarzuciłem go sobie na ramiona i wyszedłem na zewnątrz.
22Zasiedzieliśmy się do późna. Po odśpiewaniu kilku kolęd obejrzeliśmy dwa filmy familijne. Dzieciaki były przeszczęśliwe, że nie musiały iść wcześnie spać. Podziwiałem ich pokłady energii. Pierwszy w telewizji leciał Kevin sam w domu, nienawidziłem tego filmu całym sercem, bo przypominał mi najgorsze chwile z dzieciństwa. Denerwował mnie tym, że odbiega od realnego życia, choć zdawałem sobie sprawę, że historia tego sprytnego dzieciaka została stworzona na potrzeby rozrywki. Żałowałem, że sam nie mogłem poszczycić się podobnym sprytem, byłem bezbronnym, przerażonym dzieciakiem. I tchórzem.
23Obudziłam się, czując obok siebie niespokojne wiercenie i ciche jęki. Szybko się zorientowałam, że Oskara dręczy koszmar – na jego czole perliło się kilka kropel potu, a ciało drżało niespokojnie.
24Weszłam do kuchni, zostawiwszy w sieni przemoczone i zabłocone kozaki. Będę musiała później doprowadzić je do porządku, bo nie zabrałam z Wrocławia żadnej zastępczej pary.
25Podziękowania