Jak ograłem PRL z gitarą, tom II

By Witek Łukaszewski
Listen with Sir Michael Caine™ and 1,000+ voices
Length11h 12m

About this audiobook

Polska lat 70. Na drogi wyjeżdża „maluch”, piłkarze Kazimierza Górskiego zdobywają olimpijskie złoto w Monachium, a Piotr Kaczkowski puszcza Pink Floydów w „MiniMaxie” – programie radiowej „Trójki”. Towarzysz Gierek zastąpił genseka Gomułkę. W naród wstąpiła nadzieja na lepsze życie w socjalistycznej ojczyźnie. Niby ojczyzna rośnie w siłę, lecz nadal trzeba wszystko załatwiać i walczyć z trudnościami dnia codziennego. Franek Lipa nie daje się zwieść propagandowym hasłom. Trzyma się planu i żyje po swojemu, odnosząc sportowe sukcesy. Jednak los płata mu figla… Dzięki przyjacielowi, Zdzichowi, odkrywa nową pasję – gitarę. Granie i śpiewanie dają mu wolność. I przyciągają spojrzenia kobiet. Tymczasem nad jego studencką głową zbierają się czarne chmury… Warto wybrać się Z gitarą w podróż do PRL-u – z drugim tomem cyklu Jak ograłem PRL – ponieważ fabuła kipi humorem, ironią i lekkością. Wszystkich rozbawi, ale i wzruszy!

Audiobook details

GenreGeneral Fiction
Length11 hrs 12 mins
Narrated byListen with 1,000+ voices
FormateBook with Audio
Publish dateNov 18, 2024
LanguagePolish

Table of contents

1Dedykacja
2No i ŁUPS!
3Z książkami i biblioteką było u mnie jakoś dziwnie, żeby nie powiedzieć metafizycznie. Będąc w szóstej klasie szkoły podstawowej, przechodziłem pewnego razu obok budynku biblioteki i nagle poczułem, że muszę tam wejść. Wręcz zatrzymałem się w pół kroku i natychmiast zawróciłem. Teraz wiem, to wołały mnie książki.
4Był luty siedemdziesiątego pierwszego roku. Zimno było jak cholera! Zima trzymała ostra, śnieżyce i zadymki, praktycznie cały czas śnieg po kolana. Nie było to nic specjalnego, żaden tam wyjątek czy anomalia. W moim dzieciństwie zima to była zima.
5Kiedy zaczęło się liceum, to znaczy kiedy wylądowałem w klasie pierwszej C, miałem na początku trochę mniej czasu na siłownię. Chciałem udowodnić rodzicom, że ta porażka na egzaminie z polskiego to był tylko przypadek.
Show all chapters
6I tak mi mijała ta moja pierwsza klasa w liceum. Z polskiego i historii byłem najlepszy w klasie, ale niespodziewana piątka z matmy na półrocze to już był crème de la crème!
7Pierwszy rok w liceum minął wbrew moim obawom bezproblemowo. Znów byłem prymusem i nie musiałem przejmować się za bardzo nauką. Tak więc wszystkie siły i środki przeznaczyłem na ostry trening. Postępy czyniłem bardzo duże, do tego stopnia, że trener Koszewski postanowił wystawić mnie w kategorii juniorów młodszych na mistrzostwach Polski.
8Całe wakacje spędziłem na rowerze.
9Po wyjeździe Małgosi postanowiłem trochę popracować, aby zebrać pieniądze na wymarzoną przerzutkę Colnago do mojego jaguara.
10Fajna była robota z Napoleonem Nowakiem na cmentarzu. Ani się spostrzegłem, minęły dwa tygodnie. Dwa tygodnie pracy i ciężkich treningów.
11Zdzichu mieszkał w willowej części miasta, gdzie rozlokowali się wszyscy ważniejsi partyjniacy. Jego stary był głównym architektem miejskim. Aby być głównym architektem miejskim, oczywiście nie tylko architektem, ale głównym od czegokolwiek, choćby od kibli miejskich, trzeba było należeć do PZPR. Jak to mówiono i śmiano się po domach z ich durnej oficjalnej nomenklatury: trzeba było być członkiem z ramienia, czyli nowym rodzajem chuja.
12Kiedy następnego dnia wskoczyłem na rower, cały czas słyszałem w głowie „Whole Lotta Love”. Puszczone dzień wcześniej na cały regulator na gramofonie Zdzicha, wryło się w moją pamięć i wibrowało czystą energią.
13Było mi trochę żal, że rozstałem się z Małgosią, ale pozytywne było to, że nie musiałem się już nikim ani niczym przejmować. Oczywiście poza rowerem. Nie cierpiałem aż tak bardzo. Byłem bardzo młody. W klubie klasyfikowano mnie jeszcze jako młodszego juniora. Czasy poważnych zawirowań i zawodów miłosnych dopiero były przede mną.
14Nie musiał wątpić. W nowej klasie poczułem się jak ryba w wodzie. Oczywiście nie brylowałem na matematyce, fizyce czy chemii, ale przyzwoite cztery, a czasami cztery z plusem to był poziom, na jakim się utrzymywałem bez większych problemów.
15Na fali wznoszącej płynęła też zawartość moich taśm magnetofonowych. Po tym, jak dostałem magnetofon na Gwiazdkę siedemdziesiątego drugiego roku, już pod koniec stycznia siedemdziesiątego trzeciego dokupiłem kolejną taśmę firmy Stilon z Gorzowa.
16Siedemdziesiąty trzeci rok miał być również rokiem mojego debiutu na ogólnopolskiej scenie kolarskiej.
17Mistrzostwa Polski w kolarstwie szosowym w siedemdziesiątym trzecim roku odbywały się w Płocku.
18Kiedy wróciliśmy po mistrzostwach Polski do naszego miasteczka, nadszedł czas mierzenia się z codziennością i rzeczywistością.
19Za chwilę miało się okazać, że życie potrafi zaskakiwać mnie nie tylko w sporcie. Kiedy powróciłem do szkoły po mistrzostwach i kiedy minął pierwszy szał z gazetami, wywiadami i zdjęciami, podszedł do mnie na przerwie Zdzichu i spytał:
20Przy okazji, kiedy już mówimy o wykopkach, to może powiem, o co chodzi. Była to ogólnopolska akcja typu „Młodzież szkolna pomaga rolnikom”. Tabuny uczniów szkół średnich, a czasami też ósmoklasistów wraz z rozpoczęciem nowego roku szkolnego jechały, jak cała Polska długa i szeroka, na wieś, aby zbierać ziemniaki z pól.
21W poniedziałek pierwszą lekcją była matematyka. Siedziałem obok Zdzicha w trzecim rzędzie, czyli tym dla dobrych, ewentualnie dobrych plus.
22Pierwszego września Ryszard Szurkowski na mistrzostwach świata w Barcelonie pokazał całą swoją klasę.
23Siedemdziesiąty trzeci rok był chyba najlepszym rokiem z całych lat siedemdziesiątych.
24Kończył się rok siedemdziesiąty trzeci. Chyba najlepszy jak dotąd rok w życiu Franka Lipy, obiboka z małego poniemieckiego miasteczka.
25Mistrzostwa okręgu były jednodniowe i rozgrywały się w niedzielę. Nasz juniorski wyścig zaczynał się o dwunastej. Wystartowaliśmy przy pięknym słońcu ze startu wspólnego. Widziałem, że wielu patrzy na mnie z respektem. Szczególnie kolarze poznańskiego Orkanu.
26Po powrocie z obozu znów podjąłem próby treningów. W górach robiłem dużo kilometrów na piechotę z dodatkowym obciążeniem i nie czułem się za bardzo zmęczony. Myślałem, że wracam do formy.
27Póki co poszedłem do wakacyjnej pracy. Jeszcze w marcu, kiedy szykowałem się do mistrzostw Polski, załatwiłem sobie pracę na dwa tygodnie wakacji przy budowie obwodnicy, która miała przebiegać w pobliżu naszego miasteczka. Chciałem zarobić na zakup przerzutki renomowanej włoskiej firmy Campagnolo, aby zastąpić nią tę czeską, favoritowską, która była na moim rowerze. Przy okazji miałem poznać smak pracy fizycznej „na państwowym”, jak to śmiał się ze mnie tata.
28Kiedy skończyłem robotę na budowie, pozostały mi jeszcze dwa tygodnie wakacji. Zastanawiałem się, co robić dalej. Kusiło mnie, aby wsiąść na rower i lekko chociaż potrenować, ale pomny słów doktora Tucholskiego, że każde, choćby najmniejsze przeciążenie, jakie sobie zafunduję w ciągu najbliższych trzech miesięcy, może skutkować nieodwracalnymi zmianami w pracy mięśnia sercowego do tego stopnia, że mogę stracić jakiekolwiek szanse na uprawianie kolarstwa wyczynowego, nawet nie próbowałem wsiadać na moje colnago.
29Po południu pojechaliśmy kolejką do Gdańska. Chciałem zobaczyć Stare Miasto. Pamiętałem je tylko z filmu „Panienka z okienka” z piękną Polą Raksą w roli głównej i bardzo, ale to bardzo mi się podobało. W rzeczywistości też okazało się piękne. Chodziliśmy po nim jak zaczarowani. Anka znała je z wcześniejszych pobytów u wujostwa w Trójmieście, ale zachwycała się starówką na równi ze mną.
30Kiedy zaczął się rok szkolny, Franek Cmoczek złapał mnie na dużej przerwie i poprosił:
31Lecz zanim przystąpiłem do matury, czekała mnie bardzo nieprzyjemna wizyta w bardzo nieprzyjemnym miejscu, a mianowicie w WKU, czyli Wojskowej Komendzie Uzupełnień. Pod tą niewinną nazwą czaił się zwyczajny pobór, czyli szacowanie przydatności młodych ludzi do przerobienia ich na mięso armatnie.
32Pierwszą zapowiedzią zbliżającej się matury była studniówka. Nie miałem ochoty iść na nią bez Barbary. Ale nie kto inny, jak ona wybiła mi ten niedorzeczny pomysł, abym nie poszedł na studniówkę.
33Te nasze garnitury à la Gilmour zrobiły furorę w całej szkole. Po studniówce jeszcze kilku chłopaków uszyło sobie takie. Ale my byliśmy pierwsi.
34Maj maturalny wspominam jako jeden z najfajniejszych okresów mojej młodości. W domu byłem nietykalny. Wszyscy schodzili mi z drogi, bo „Franek się uczy”.
35Kiedy pierwszego października wraz z kolegami z praktyk znaleźliśmy się w auli Akademii Ekonomicznej na uroczystym rozdaniu indeksów, dowiedzieliśmy się, że owszem, wszyscy dostaną indeksy… poza ósemką studentów, którzy w sierpniu odrabiali swoje zerowe praktyki studenckie w elewatorze w Ostrowie Wielkopolskim.
36Jednak praktykę w Ostrowie wspominam bardzo miło z jednego powodu. Była nim Basia.
37Zaczął się rok akademicki, a ja znalazłem się nagle w dużym, tętniącym życiem mieście.
38Od początku mojej muzycznej przygody ciągnęło mnie do muzyki ambitnej. Nie była to jakaś moja osobista zasługa. Po prostu tak było.
39Zaczął się drugi semestr, a z nim moja katastrofa w Ekonomiku.
40Znów mnie czekały praktyki zerowe. Znowu miałem zacieśniać więzy inteligencko-robotnicze. Tym razem zaciskanie więzów miało odbywać się w Dorohusku pod polsko-sowiecką granicą.

More from Witek Łukaszewski

CóreczkaTamara Duda8h 55m4.7 (3.9K)$7.70 · $0.00
Świetlana Droga. Obóz koncentracyjny w DonieckuAsiejew Stanisław5h 43m4.7 (1.3K)$7.70 · $0.00
BachmutMyrosław Łajuk5h 2m4.7 (403)$11 · $0.00
Rok 1984 (wydanie ilustrowane)George Orwell10h 55m4.4 (11.9K)$5.50 · $0.00
Armia CzarnobogaRadosław Samlik5h 17m5.0 (22)$5.70 · $0.00
Małe kobietkiLouisa May Alcott9h 50m4.3 (2.8M)$6.70 · $0.00
Odwaga i strachOla Hnatiuk19h 25m4.4 (193)$9.30 · $0.00
Rok 1984George Orwell11h4.3 (6.1M)$5.90 · $0.00
Raj pierwszej milosci Fang Si-chiLin Yihan7h 28m4.5 (19.7K)$8.20 · $0.00
Wojenna miłośćJoanna Jax10h 50m4.6 (1.2K)$9.10 · $0.00
Opowiadania zebraneSchulz Bruno10h 15m4.5 (2.1K)$1.50 · $0.00
(Nie)rosądne szeptyBlack Victoria14h 37m4.5 (1K)$9.50 · $0.00
Księżyc nad Vajont, tom 1, FalaKatarzyna Kielecka9h 23m4.6 (332)$9 · $0.00
Duma i UprzedzenieJane Austen15h 44m4.4 (4.7M)$3.10 · $0.00
Nasze życzenieTillie Cole14h 29m4.5 (1.5K)$12 · $0.00
Książę szpiegówElizabeth Camden11h 25m4.4 (3.7K)$12 · $0.00
Wyryte w sercuTara Johnson10h 5m4.4 (2.4K)$11 · $0.00
Lato, gdy mama miała zielone oczyTatiana Tibuleac4h 7m4.4 (65.4K)$7 · $0.00
Czerń i purpuraWojciech Dutka13h 32m4.5 (1.2K)$12 · $0.00
WSPOMNIENIA POŚMIERTNE BRÁSA CUBASAMachado de Assis5h 16m4.4 (123K)$13 · $0.00

You may also like

Kochankowie Burzy. Tom 1. Panna z JaśminowaElżbieta Gizela Erban11h 29m4.2 (1.2K)$11 · $0.00
PrzedwiośnieStefan Żeromski10h 11m3.7 (33.8K)Free
Neger, Neger... Opowieść o dorastaniu czarnoskórego chłopca w nazistowskich NiemczechMassaquoi Hans-Jürgen19h 21m4.4 (3.3K)$6 · $0.00
Dzieci rewolucjiWolfgang Leonhard13h 25m4.4 (613)$5.10 · $0.00
Od dwóch tysięcy latSebastian Mihail7h 54m4.2 (2.3K)$8.10 · $0.00
Nienasycenie. Część druga, ObłędStanisław Ignacy Witkiewicz (Witkacy)11h 35m4.1 (655)Free
Na własne ryzyko. Testament świętegoDerek Jarman5h 31m4.4 (722)$11 · $0.00
Nigdy nie ocieraj łez bez rękawiczek. ŚmierćJonas Gardell7h 50m4.5 (1.5K)$12 · $0.00
Go!Kaneshiro Kazuki6h 40m3.9 (7.9K)$9.40 · $0.00
Król Maciuś na wyspie bezludnejJanusz Korczak5h 30m4.0 (1.5K)Free
Baku, Moskwa, WarszawaMarcin Michał Wysocki11h 15m3.2 (11)$8 · $0.00
Dzieci hanyskiHelena Buchner (pseud. Leonia)8h 37m$4.60 · $0.00
Żeromski. Dzieje grzechówIwona Kienzler12h 9m$11 · $0.00
Legenda o językuPavol Rankov10h 33m3.8 (206)$8.10 · $0.00
PosłowieWit Szostak52m4.3 (116)Free
MiastokotyJacek Taran9h 47m4.5 (10)$6.80 · $0.00
Aleksander Kwaśniewski. Biografia polityczna. 1954-1995. Tom 1Michał Sutowski18h 41m4.4 (38)$15 · $0.00
Uchwycić życie. Wspomnienia, dzienniki i listy 1930–1989Hanna Świda-Ziemba18h 16m$8.80 · $0.00
Miłość w cieniu rewolucjiMaja Jaszewska13h 26m4.0 (13)$14
Litosfera. Autoportret odczytanyJan Lityński16h 44m$14 · $0.00