Length8h 55m
About this audiobook
Kiedy w październiku 1923 roku eksplozja niszczy warszawską Cytadelę, w ruch zostaje wprawiona policyjno-wojskowa maszyneria śledcza. Choć z braku dowodów trudno dociec przyczyny wybuchu – czy był to samozapłon, przypadkowe podpalenie, czy długo przygotowywany zamach? – niektórzy za wszelką cenę starają się obarczyć winą komunistów. Paweł Kozioł w swojej polifonicznej powieści, którą czyta się jak wciągający thriller polityczno-sądowy, zdarzenia z tamtego czasu uzupełnia jednak o wątek fantastyczny. Oto bowiem okazuje się, że bohaterowie „Azardu” działają z podszeptu Słowackiego, który pokątnie zawiaduje polskimi dziejami z grobu na paryskim Montmartrze. Po co to robi? Bo pragnie Polski krwawej i okrutnej, państwa pogrążonego w nieprzemijającym stanie wyjątkowym, które bezwzględnie rozlicza się ze swoimi wrogami, tym samym torując sobie drogę do nowoczesności.
„Azard” to znakomicie skrojona powieść opisująca mało znany wycinek międzywojennej historii, ale przede wszystkim oryginalny głos w dyskusji o długim cieniu, jakim romantyzm kładzie się na naszej – polskiej – współczesności.
Fragment:
Wypełnił się cykl kolejny, kolejne szczeblowanie. Rodzaj ludzki postawił jeszcze jeden krok na rozciągniętej, lecz nieustępliwie pnącej się w górę spirali, a wtedy poruszyła się i moja truna w wilgotnem łonie cmentarza Montmartre. Ja, com w niej leżał jak na popielisku wypalonego stosu, wzbudziłem w sobie zmysł magnetyzerski, by, wolny od ciężaru ciała, rozejrzeć się po świecie. Przez te lat kilkadziesiąt, przez kilkanaście przebudzeń, doskonaliłem w sobie umiejętność, którą za życia zdradzały sny i poemata. Należało ją tylko skutecznie odwrócić, żeby soki żywotne w kwiat poszły, nie w korzeń, i tym sposobem zacząć pośmiertną pracę.
Audiobook details
Rating★★★★ 4.1 (23)
Includes Goodreads
GenreGeneral Fiction
Length8 hrs 55 mins
Narrated byListen with 1,000+ voices
FormateBook with Audio
Publish dateOct 28, 2025
LanguagePolish
Table of contents
1Motto
2Prolog. Wiatr się zdaje pełen gwaru
3Część I
4Klimontowiak. Kłębami dymu niechaj się otoczę
5Pepesówka. O czym tu dumać na warszawskim bruku
Show all chaptersShow less
6Włościanin. Czerwone jabłuszko po drodze się toczy
7Biesiedowski. Owo rumiane grzmotem powietrze
8Piątkiewicz. Gdyby nie nasze nad tobą czuwanie
9Klimontowiak. Który tu wchodzisz, żegnaj się z nadzieją
10Leliwa. I dzwoni cicha dusza muzyczna
11Włościanin. Ojciec zadżumionych
12Klimontowiak. Odeszła i splamione krwią obmyje szaty
13Biesiedowski. Niebo na wschodzie okrywa purpura
14Pepesówka. Ale nie znoszę szpiegów tajnej sprawy
15Klimontowiak. Ta krew czarna, zsiadła
16Włościanin. Że czasem jak wąż pośród ruin syka
17Pepesówka. Że prosto idziesz w piekielną ciemnotę
18Część II
19Matzner, Maniewicz. Potem się zmięszał i o zdrowie spytał
20Pepesówka. On też obudził się – lecz patrzcie chłopca!
21Piątkiewicz, Gralak. Cicho... zegarek słyszę idący... i serce...
22Agent Dwójki, Swieta. Ale me serce jest miłośnym szpiegiem
23Gralak. Jest pod klątwami wielkiemi kościoła
24Matzner, Juszczak. Kształt jakiś śpiący, cudownej dobroci
25Protokolant, Matzner. Stał jak tchórz, albo gazety redaktor
26Protokolant. Zbiorowa ta osoba będzie jadła, piła, wydawać dziennik, biuletyny
27Piątkiewicz, Profesor. Gdy skończysz wszystkie szkoły i nauki
28Piątkiewicz, Profesor. Usiądź – opowiem – wszystko będziesz wiedział!
29Włościanin. Podobni z dala do rzymskich orszaków
30Pragier, Perl. Ale się pieśni narzędzie popsuło
31Matzner. Trochę skorzystał w sobie jako prawnik
32Klimontowiak, Juszczak. Zbójca siekierę nad głową zatrzyma
33Część III
34Profesor, Włościanin, Pepesówka. A tu odsyłam mego czytelnika
35Leliwa. I na tym miejscu krwi popłynie rzeka
36Matzner, Pragier. Zda mi się, że to jakaś dusza bratnia
37Piątkiewicz, Gralak. Gdzie patrzysz? wyżej!... tam – tam – aż pod chmurę
38Pepesówka. Ułani, dawnych synowie husarzy
39Gralak, Pepesówka. Już jak węgiel lichy
40Bielakowski. Co do mnie, prawda mię epiczna więzi
41Piątkiewicz, Podprokuratorzy. Podług natury sądnej szale ważyć
42Zieliński, Perl. Zaczęcie jednej Sokrata rozmowy
43Zieliński. Lecz taki sposób pisma miał sobie zaletą
44Agent Dwójki. Wierzę, że idą ludy jako chmura
45Bielakowski, Zieliński. A prędzej sprawę wygrałby z szatanem
46Zieliński. Niech idzie tam, gdzie my idziemy
47Włościanin. I z gniazd najmłodsze orlęta wybierze
48Część IV
49Pragier, Perl. Jak smutny aktor, co z Hamleta rolą wyjdzie na scenę
50Kozicki, Pragier, Bagiński. Gwiazdy się każdej spyta co upadła
